Chwilę później ciszę szpitala rozdziera alarm: „Kod niebieski”. Serce Cihana zatrzymuje się, a po korytarzu niesie się rozpaczliwy krzyk matki.

Czy miłość i niezłomna wiara Mukadder wystarczą, by wyrwać syna ze szponów śmierci? Za zamkniętymi drzwiami oddziału intensywnej terapii lekarze rozpoczynają heroiczną walkę o każdy oddech.
Mukadder siedzi przed oddziałem intensywnej terapii, kurczowo trzymając się resztek nadziei. Nusret, człowiek przyzwyczajony do kontrolowania wszystkiego, po raz pierwszy czuje całkowitą bezsilność.
Lekarze mówią o pogarszającym się stanie Cihana, o niewydolności organizmu i możliwej śmierci pnia mózgu. Dla Mukadder to słowa nie do przyjęcia. Nie chce słyszeć o procedurach ani transplantacji. Dla
niej jej syn wciąż żyje, dopóki bije jego serce.
W chwili gdy personel medyczny ogłasza „kod niebieski”, cały oddział pogrąża się w dramatycznej walce z czasem. Lekarze rozpoczynają reanimację, a Mukadder rozpada się na oczach wszystkich.
Klęcząc przed drzwiami sali, błaga Boga o cud i obiecuje oddać wszystko, byle tylko uratować syna. Nusret próbuje ją podtrzymać, lecz sam ledwo powstrzymuje łzy.
Za zamkniętymi drzwiami trwa brutalna walka o życie. Monitory piszczą, lekarze wydają krótkie polecenia, a każda sekunda może zdecydować o wszystkim.
Mukadder po raz pierwszy przyznaje, że jej surowość wobec syna była ukrytą formą miłości. Błaga Cihana, by jeszcze raz otworzył oczy i spojrzał na nią.
Przed drzwiami intensywnej terapii nie stoją już ludzie pełni dumy i gniewu. Są tylko rodzice przerażeni możliwością utraty własnego dziecka.
Po drugiej stronie drzwi lekarze walczą, by cienka linia na monitorze znów zaczęła bić rytmem życia.