Krem wydzielał dziwny, zepsuty zapach, co wzbudziło podejrzenia, że mógł być skażony lub przeterminowany. Hanser przyznała, że nowy słoiczek przyniosła Bejza. W pokoju zapadła cisza, a wszyscy zaczęli
zastanawiać się, czy infekcja i gorączka Cihana mogły być wynikiem celowego działania.

Jasemin nakazała natychmiast odstawić krem i zachować go jako dowód dla lekarza. Ostrzegła również, że jeśli gorączka nie spadnie, konieczna będzie pilna interwencja medyczna.
Mimo oskarżeń i presji Hanser nie opuściła Cihana. Opiekowała się nim przez całą noc, walcząc nie tylko z jego chorobą, ale także z niechęcią domowników i narastającym podejrzeniem wobec Bejzy.
Pod koniec nocy Hanser zrozumiała, że choroba Cihana może być dopiero początkiem znacznie mroczniejszej historii.